STATUT FUNDACJI POSTAĆ PATRONA PARK MINIATUR,
MINI ZOO
WŁADZE FUNDACJI
Historia ochrony zabytków
Projekt budowy Żywego skansenu
Historyczne Zakopane
Przyroda w skansenie
Ekologiczne produkty Skansenu
Pamiątki ręcznie robione
Programy wycieczek górskich
Fundacja SKANSEN poleca miejsca zaprzyjaznione
Klub Przyjaciół Fundacji
Wspomóż fundację
Sprawozdania z działalności
Bieżące wydarzenia
Zapraszamy do Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Włoskiej
Tatrzańskie Impresje
Już wkrótce będzie można skorzystac: "Pobierz filmy"
Platforma studencka
"Park miniatur w Zakopanem"- w budowie
Zapowiedzi: Kolejką wśród zabytków Zakopanego i Podhala
Turystyczny program Fundacji SKANSEN
Polecamy
KONTAKT
Znajdujesz się wStrona głównaTatrzańskie ImpresjeArbitralne i bezkompromisowe oceny codziennej rzeczywistości Zakopanego i Tatr



 

Arbitralne i bezkompromisowe oceny
codziennej rzeczywistości Zakopanego
i Tatr Polskich


Wyrok na Turnię

2011-03-17 

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
                                   Adam Asnyk

W samym centrum Zakopanego, na działce sąsiadującej z Urzędem Miasta, gnije zabytkowa drewniana willa, zbudowana 100 lat temu w stylu zakopiańskim, stworzonym przez teoretyka sztuki i malarza, Stanisława Witkiewicza. Władze miejskie i przedstawiciel Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, tworzą
z tego faktu sytuację patową. Jednak nasza polska ustawa o ochronie zabytków nie pozwala na takie traktowanie dobra kultury narodowej.

 

   Kiedy w 2010 roku, w Zakopanem, trzykrotnie podpalano, aż wreszcie spłonął i został rozebrany jeden z najcenniejszych obiektów historycznych w mieście, XIX-wieczna, stylowa willa „Helena”, stałem się ofiarą miejscowej afery mailowej. Wywołała ją Pani Rzecznik Prasowa Burmistrza, Ewa Matuszewska. Na moją ocenę bezradności władz, nazwaną w owym mailu wprost - bezradniactwem i matolstwem, sypnął się grad „burmistrzowskich szczerości” – wypraszam sobie – rzekł Janusz Macher.


   Teraz przyszła kolej na następny zbytek w mieście, historyczną willę „Turnia”.  Kilka innych już czeka w kolejce do zrujnowania.


   Delegatura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z Nowego Targu oraz wiceburmistrz Zakopanego, na pytanie dziennikarki „Gazety Krakowskiej” o prawny stan budowli, zgodnie mówią, że z sytuacji nie ma wyjścia. Dla wielu miłośników historii i zabytków, oznacza to, że kolejna zakopiańska willa musi zostać zrujnowana w majestacie prawa.


   Jeżeli ktoś mówi, że dzisiaj coś jest niemożliwe, to powinien zaraz ustąpić z państwowego stanowiska, bo to jest właśnie owo bezradniactwo i matolstwo. Sympatycy zabytków w to nie wierzą, wiele razy  przerabialiśmy, kiedy niemożliwe stawało się możliwe. Było to w latach 70., kiedy na, podobnie jak dzisiaj, zabytkowej Równi Krupowej stanął szpetny blok hotelu „Juventur”. Zniweczono wówczas tradycyjne wartości budowlane Zakopanego. Jeżeli dzisiaj ten obiekt zostanie rozebrany, a winni będą ukarani, zgodzę się z twierdzeniem, że Równia Krupowa jest zabytkiem a prawo jest prawem. Ktoś powie, że to stare czasy. Dla kultury i historii czasy są zawsze te same, albo się ją niszczy albo się ją ratuje. Cytując słowa konserwatora, że „ Równia Krupowa jest zabytkiem i nie może być zabudowana” uśmiecham się żałośnie. A czy „Turnia” nie jest zabytkiem, czy zabytek z zabytkiem się pogryzą? Trzeba tylko spowodować, żeby po przeniesieniu „Turni” na nowe miejsce, stare pozostało nie zabudowane.


   Bardzo nieodpowiedzialne staje się tłumaczenie urzędników miejskich, jakoby ludzie, dawni właściciele Równi Krupowej, z powodu przeniesienia „Turni” na nowe miejsce, zażądali zwrotu gruntów, które kiedyś przeznaczyli na rekreację. Góral swój honor ma i dla uratowania dobra kultury narodowej, wpisanego do rejestru zabytków, zrobi wiele. Góral nie cierpi na ślepotę i bezradniactwo, jeżeli widzi w działaniu dobro narodu, zawsze pójdzie za głosem sumienia. Inaczej nie mielibyśmy dzisiaj „Pęksowego Brzyzka”, darowanego księdzu Stolarczykowi pod cmentarz
a co więcej, nie mielibyśmy wolnych Tatr, oddawanych na użytek całego Narodu z bólem góralskich serc – bo Tatry, to dla górala sentymentalne dzieciństwo, górska młodość oraz kultura i rodowe tradycje Podhalan. Te dywagacje są jednak zbyteczne, ponieważ Równia Krupowa, w 1977 roku, została w całości wykupiona i stanowi własność Skarbu Państwa.


   Okazuje się, że w tej sytuacji nikt za nic nie odpowiada, a kolejna perełka budowlana miasta popada w ruinę. Scenariusz działania jest podobny do tego sprawdzonego już uśmiercenia „Heleny” z ulicy Jagiellońskiej. Niszczenia dopełniają działania właścicieli, czyli przemocna chęć pozbycia się domu, zyskownej sprzedaży gruntu lub nadziei postawienia tutaj czegoś nowoczesnego, dużego, bardziej funkcjonalnego, czegoś, co by rodzinie zapełniło kabzę na wieki. I ta patowa sytuacja właścicielom pomaga. Wreszcie kiedyś podpalą obiekt, a burmistrz powie, że teraz musi wydać zgodę na zbudowanie kolejnego hotelu w mieście, bo takie jest prawo. A wystarczyłby jeden zapis w ustawie, lub rozsądna uchwała Rady Miasta, aby do takich sytuacji nie dochodziło. W miejscu zrujnowanego obiektu, będącego zabytkiem, czy tylko dobrem kultury, nie wpisanym do rejestru zabytków, nie mógłby powstać inny, jak ten zniszczony. Budynek, o tej samej kubaturze i według tego samego projektu. Tylko takim sposobem powstrzymamy degradację zabytków. Już dzisiaj właścicielka „Turni” powinna wiedzieć, że niszczy własne dobro, bo nic innego w tym miejscu nie powstanie. Ale miasto, ciągle stwarza jej nadzieję na urzeczywistnienie planów.


   „Turnia” - ten piękny, drewniany budynek w stylu zakopiańskim, przez wiele lat stanowił cenny ośrodek kultury miasta. Występowała w nim ze swoimi wierszami Wisława Szymborska, swoje rysunki pokazywał profesor Wiktor Zin, działali filateliści, a Władysław Kruszewski, jako dyrygent, ofiarnie prowadził zakopiański chór „Wierchy”, a później, dziecięcy zespół, „Słowiki Tatrzańskie”, w latach 1948-1981. W „Turni”, przed I wojną światową, mieszkali twórcy polskiego harcerstwa, Olga i Andrzej Małkowscy. W lepszych czasach, działało tu Tatrzańskie Tow. Kulturalne.


   Zakopiańska Fundacja Narodowa Skansen może obiekt uratować. Do tego potrzebna jest jednak dobra wola władz miasta oraz śmiałe decyzje dla projektu utworzenia na Równi Krupowej cennego ośrodka kultury i rekreacji – Zakopiańskiego Parku Miniatur, dla którego „Turnia” będzie stanowić zaplecze gospodarcze i miejsce dla muzeum „Pod Kuźniczym Młotem”. Tym sposobem odżyje Witkiewicz w tradycyjnej budowli, a miasto otrzyma nową atrakcję kulturalną na Równi Krupowej, czyli w miejscu, które dla tych celów zostało prawnie chronione.


   Czytając strategię rozwoju Zakopanego na kolejne lata, do roku 2020, natykam się na bardzo cenne dla kultury zapisy:
1. usługi wyższego rzędu w dziedzinie kultury,
2. zorganizowanie i obsługa sprawnego i stabilnego wsparcia działalności organizacji pozarządowych w mieście,
3. mecenat artystyczny, w ramach którego udostępni się na preferencyjnych warunkach lokale dla działalności artystycznej,
4. oferta inwestycyjna i procedury wsparcia dla inwestorów w dziedzinie kultury,
5. lokalny program dofinansowania renowacji prywatnych obiektów zabytkowych o szczególnej wartości historycznej i symbolicznej,
6. wieloletni program wsparcia dla organizacji pozarządowych,
7 miasto prowadzić będzie Gminny program opieki nad zabytkami (państwowymi i prywatnymi) oraz rewitalizacją dziedzictwa kulturowego.


   Gdyby te marzenia autorów strategii stały się już dzisiaj realne, nie mielibyśmy problemów z ochroną zabytków. Zanim jednak dojrzejemy do ich realizacji, ta strategia na nic się już nie przyda, bo zginą wszystkie perełki architektury tego miasta, a lekceważone przez urzędników stowarzyszenia, prywatne muzea i fundacje przestaną działać.

                                                                          Marian Matusiak


SKOLE

2011-03-17 

Szlakiem kultury polskiej na Ukrainie

      1. Ratowanie zabytkowego cmentarza w Skolem
      2. Utrwalanie polskich tradycji literackich
      3. Wydanie książki: „Skole – sentymentalna podróż do
          krainy przodków”
      4. Organizacja 2 wystaw i 2 prezentacji w technice 3D
      5. Sesja popularno-naukowa w Przemyślu i w Zakopanem

 

Program Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Dziedzictwo kulturowe – priorytet 4
Ochrona dziedzictwa kulturowego za granicą

Zadanie cykliczne:
od 1 czerwca 2011 – 15 grudnia 2012

Harmonogram prac konserwatorskich
na cmentarzu w miejscowości Skole – Ukraina
w latach 2011 i 2012

Etap I  -   Prace wstępne

1. Przygotowanie otoczenia i warunków pracy.
2. Ewidencja 10 nagrobków, ocena stanu zachowania, dokumentacja fotograficzna w technice 3 D.
3. Opis i plan rozmieszczenia szaty roślinnej cmentarza.
4. Poprawienie posadowienia  podmurówek nagrobków.
5. Budowa rusztowań.
6. Mycie i usuwanie przebarwień, zanieczyszczeń oraz korozji na elementach metalowych.
7. Zastosowanie preparatów biobójczych, past solnych, kwasu fluorowodorowego oraz podchlorynu wapnia.

Etap II   Prace zabezpieczająco konserwatorskie

1. Przeprowadzenie procesu odsalania nagrobków.
2. Wykonanie impregnacji wzmacniającej oraz hydrofobizacji, czyli zabezpieczenie powierzchni kamiennych przed wnikaniem wody.
3. Mechaniczna i chemiczna walka z korozją.
4. Zabezpieczenie powierzchni metalowych farbą antykorozyjną.
5. Renowacja tablic epitafijnych, zdjęć porcelanowych oraz liternictwa w kamieniu.

Etap III   Prace rekonstrukcyjne

1. Odtwarzanie brakujących elementów na podstawie dostępnych materiałów ikonograficznych i analogii porównawczej (uzupełnianie ubytków).
2. Klejenie elementów poziomych i pionowych, kotwienie zamocowań do tablic i krzyży orz szpachlowanie.
3. Unifikacja kolorystyczna uzupełnień.
4. Impregnacja.

Zakończenie prac

1. Uporządkowanie terenu wokół nagrobków.
2. Sporządzenie konserwatorskiej dokumentacji opisowej i fotograficznej.
3. Dokonanie komisyjnego odbioru prac przez kierownika projektu oraz inspektora nadzoru konserwatorskiego.                           

Konserwatorzy: Regina Mrowca, Marian Matusiak

 


I N T E R P E L A C J A

2011-03-17 

Szanowny Panie Burmistrzu!

  Od kilku lat na oczach mieszkańców miasta oraz całej turystycznej Polski, w Zakopanem, dewastacji ulega jeden z najcenniejszych obiektów architektury regionalnej, „Turnia”. Wielokrotne przywoływania właścicielki domu do ustawowych kompetencji ochrony tego budynku,  nie dały pożądanych rezultatów. W dotychczasowych staraniach przy uratowaniu tego obiektu brały udział władze konserwatorskie województwa, miejscowy oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami oraz znamy osobiste zaangażowanie w tę sprawę Pana, Panie Burmistrzu.
  Dlatego uznać należy, że zostały wyczerpane wszystkie dostępne prawem instrumenty, zmierzające do uratowania zabytku.
W trosce o przerwanie patowej sytuacji, jaka ma nadal miejsce, aby obiekt ten nie podzielił losów podpalanego trzykrotnie i spalonego doszczętnie dobra kultury, zbudowanego pod koniec XIX wieku w stylu szwajcarskim, na ulicy Jagiellońskiej, („Helena”), proszę o zajęcie ostatecznego i kompromisowego stanowiska.
  Ponieważ za sprawą Fundacji Skansen, tematem tym zainteresowany został Marszałek Województwa Małopolskiego, Marek Sowa, nabrała ona nowego wymiaru. Jest nim propozycja zagospodarowania „Turni” przez fundację, i wykorzystania na prowadzone od kilku lat muzeum kultury ludowej Karpat. Urząd Marszałkowski, w myśl cytowanego pisma, dopuszcza warunkowo  przeniesienie „Turni” na nowe miejsce, za zgodą Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
  Pamiętamy niedawny udział w Zakopiańskich obchodach Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków, profesora Wiktora Zina, który prosił radnych o umocnienie działań zarządu tej fundacji i włączenie dla niej zielonego światła, dla budowy Zakopiańskiego Parku Miniatur i Podhalańskiego Parku Etnograficznego. Był Pan, Panie Burmistrzu świadkiem tej profesorskiej debaty. Podhalański Park Etnograficzny, za pośrednictwem akceptacji Wójta Józefa Babicza, znalazł swoją lokalizację na terenie Gminy Czarny Dunajec. Natomiast sprawa realizacji parku miniatur na Równi Krupowej, do czego zresztą ten teren ustawowo jest predysponowany, nie została rozwiązana.
  Dlatego też niniejszym interpeluję do Pana i całej Rady Miasta o udzielenie Fundacji Skansen terenu na Wyżnej Równi Krupowej, aby „Turnia”, którą właścicielka deklaruje przekazać fundacji za symboliczną złotówkę mogła odżyć, jako centrum kultury i stać się zapleczem dla Zakopiańskiego Parku Miniatur, tworzonego przez Fundację Skansen od kilku lat. Całe przedsięwzięcie ma być realizowane z funduszy pozyskanych na ten cel przez fundację, więc nie obciąży ono budżetu naszej gminy, a turystom i wczasowiczom, przysporzy nowej, cennej atrakcji, ratującej pamięć po zaginionych dobrach kultury w mieście i w regionie.

                                 W imieniu Zakopiańskiej  Fundacji Narodowej Skansen i własnym
                                 Radny i Przewodniczący Komisji Kultury Miasta, Maciej Wojak


Ratowanie spuścizny kulturowej

2010-05-27 

   Piękna literacka historia Zakopanego wytworzyła swoisty szlak kulturowy miasta. Pomimo, że poprzez masową rozbudowę i napływ ludności poza podhalańskiej proweniencji zatraca ono swój regionalny charakter, posiada jeszcze najcenniejsze enklawy historyczne, nie szpecone wszechobecną brzydotą. Trzeba je niezwłocznie chronić. Należą do nich przysiółki takie jak: Koziniec, Kuźnice, Jaszczurówka i Harenda oraz ulice Bronisława Czecha, Zamoyskiego, Kościeliska, Sienkiewicza, Kościuszki czy Jagiellońska. Płucami miasta jest rozległa połać Równi Krupowej. Miejsc tych strzec trzeba przed agresją deweloperów i biur kupczących nieruchomościami dla osiągania li tylko finansowych celów.

W miejscach tych znajdują się budowlane dobra kultury zagrożone zburzeniem i przebudową. Często zostają one świadomie doprowadzane do ruiny przez przypadkowych właścicieli, którzy nabyli je podstępem w tajemniczych okolicznościach wyznaczając kres ich żywobycia. Obecnie wille te stanowią strzępy dawnych tradycji klimatycznych i kulturowych miasta. Wśród nich znajdują się m.in. zbudowana w  stylu szwajcarskim "Helena" przy ulicy Jagiellońskiej i cały kompleks innych budynków w jej sąsiedztwie wraz z dawną pracownią Władysława Hasiora oraz wybitny przykład stylu zakopiańskiego - "Turnia", popadająca w ruinę w samym sercu miasta na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i 3 Maja. Po śmierci technicznej tych budowli, zadanej im przez technokratów i spekulantów, Włodarze Miasta nigdy nie powinni dać zgody na zabudowę parceli powstałych po ich upadku. Zniweczone dobro kultury musi mieć szansę na rewitalizację w dawnym stylu. Należy pamiętać, że według podobnego scenariusza zginęło z krajobrazu Tatr kilkaset szałasów oraz innych dóbr materialnych góralszczyzny, wśród których były obiekty tak cenne z historycznego i architektonicznego punktu widzenia jak związana z Paderewskim, Szymanowskim i Bartusiem Obrochtą karczma na Starych Kościeliskach czy z Hrabią Zamoyskim rozebrana w ostatnich latach karczma na Łysej Polanie. Pragnę w tym miejscu odwołać się do spuścizny literackiej regionu i przywołać wiersz jednego ze współczesnych zakopiańskich poetów pt. Nadzieja.

Chato wiejska, drzewna chato,
zrąb cię wznosi, gont cię kryje,
w twej zmurszałej podwalinie
tajemnica rodu żyje.

Tęgich chłopów obcowanie
z żywiołami górskiej ziemi,
gęślich strun smykiem szarpanie
w kagankowych smugach cieni.

Szczyty twe, jak wierchów głazy
na swych barkach przeszłość niosą,
i dźwigają ciężar strachu
by pod jutra nie paść kosą.

Chato wiejska, drzewna chato,
chociaż garbisz się i smucisz,
żyj nadzieją codzienności,
jutro w łaski ludu wrócisz.

   W dobie szalonej rozbudowy miasta i regionu Zakopiańska Fundacja Narodowa SKANSEN pragnie zatrzymać czas, odwołując się do tradycji i korzeni polskości mocno wrośniętych w ziemię Podhala. Dla ratowania i utrwalenia pamięci po przodkach i wybitnych luminarzach kultury powstał pomysł stworzenia turystycznego, komunikacyjnego szlaku Zakopanego. Pozwoli on utrwalać, przede wszystkim w młodym pokoleniu, wartości historyczne, literackie i artystyczne miasta.

Odwiedzający miasto turyści, wczasowicze i kuracjusze mają coraz mniej możliwości na poznawanie ciekawych miejsc historii w przystępny, żywy i komunikatywny sposób. Nikt dotychczas w Zakopanem nie pokusił się o uruchomienie objazdowej trasy turystycznej wskrzeszającej historię miasta.

Właściciele kwater podnoszą ich jakość; rozbudowują domy, wyposażają je w specjalistyczne wanny i baseny, tworzą świetlice, kręgielnie, sale bilardowe... Busiarze dowożą turystów tylko w miejsca docelowe. Te nowoczesne udogodnienia są bardzo potrzebne. Nie dają one jednak możliwości kulturowego rozwoju społeczeństwa. Rozwój bazy noclegowej nie idzie w parze z dostępem do kultury, co bezpośrednio przekłada się na ubogość oferty w tej dziedzinie. Przeładowane ludźmi doliny tatrzańskie, rozdeptywane alejki zabytkowego cmentarza powodują, że ta antropopresja powoduje wymierne szkody w kulturze i przyrodzie. Nasza fundacja proponuje przeniesienie tego ciężaru na szlak kulturowy Nowego Cmentarza oraz powstrzymanie tłumów na przedpolu Tatr. Takie możliwości daje utworzenie historycznego szlaku na cmentarzu przy ulicy Nowotarskiej oraz budowa żywej, interaktywnej placówki o charakterze etnograficznym zwanej roboczo skansenem.

Muzykowanie i śpiew w karczmach zastępują obecnie żywą kulturę wiejskiego ludu. Ludu, który na rzecz wyposażenia danej karczmy oddał z góralskiej zagrody wszystkie swoje sprzęty gospodarcze. Czyści się w ten sposób góralską wieś ze staroci, co nie ma nic wspólnego z przyjętą niegdyś przez Muzeum Tatrzańskie koncepcją skansenu rozproszonego, tworzonego w miejscach zamieszkania górali podhalańskich. Komercjalizm osieroca  tradycyjne drewniane zagrody wiejskie, które niepostrzeżenie odchodzą w niepamięć. W ten sposób przeobraża się unikalny krajobraz tej ziemi. Próżno szukać dziś czynnego oryginalnego folusza, młyna czy kieratu. Rozbiera się pierwotnej konstrukcji tartaki. Giną nawet chluby góralskiego kunsztu metaloplastycznego - tradycyjnie wyposażone kuźnie jak np. te z Doliny Porońca. Niemal całkowicie zaginęły już regionalne pokrycia studni i ozdobne bramy do domostw. Tylko krzyży i kapliczek ludzie boją się unicestwiać. Te urokliwe sakralia rozsiadłe przy głównych szlakach komunikacyjnych i w polach tworzą ostatni akcent tzw. małej architektury regionu. Zniszczeniu nie oparły się nawet cmentarne nagrobki z oryginalną plastyką przełomu XIX i XX wieku. Stanowią one unikalną galerię rzeźby, która wymaga pilnych interwencji konserwatorskich.

Do tych właśnie celów powołana została do życia w Zakopanem Fundacja "Skansen". W jej statucie zapisano trzy podstawowe działania: ratowanie cmentarza na Pęksowym Brzyzku oraz wszelkich cmentarnych dóbr kultury regionu, ratowanie kultury i sztuki Podhalan i stworzenie Podhalańskiego Parku Etnograficznego, jako żywej produkcyjnej góralskiej wioski pod Tatrami.

Zwracamy się z apelem do władz i społeczeństwa regionu - nie utrudniajcie nam pracy w dziedzinie kultury - bądźcie z nami blisko spraw najważniejszych dla jego priorytetowych przyszłości.
Tekst wygłoszony na spotkaniu z profesorem Wiktorem Zinem w Zakopanem dnia 25 kwietnia 2007 roku w Urzędzie Miasta. Wiersz Nadzieja - autorstwa Mariana Matusiaka.

Niestety "Helenę" skutecznie podpalono po raz trzeci
Urzędy nie pomogły jej uratować. Bezradniasy!


Zabytek w urzędowym potrzasku

2010-05-27 

   Stara Szkoła Muzyczna w Zakopanem to jeden z niewielu pięknych, stylowych budynków, o którym mieszkańcy tego miasta mówią z sentymentem. Chodziłem do tej szkoły, mówi z dumą Burmistrz Janusz Majcher. Tutaj uczęszczałam na lekcje muzyki - mówi nauczycielka języka francuskiego, Kasia Józefowicz. To kawał historii naszego życia - mówią inni mieszkańcy Zakopanego.
Budynek stoi do dzisiaj przy Placu Niepodległości, w Parku Miejskim. Smutny los, przez pół wieku, zgotowały temu domowi władze administracyjne miasta. Jak to możliwe, żeby przez tak długi czas nikt nie dostrzegł unikalnych walorów architektonicznych i snycerskich a obecnie także historycznych i lokalizacyjnych tej budowli. Oto w sercu miasta stoi drewniana perełka stylu zakopiańskiego, którą teraz niektórzy, a szczególni ci co ją przez wiele lat szpecili, ośmielają się nazywać ruderą. Dom był wielokrotnie niszczony licznymi przeróbkami i poprawkami. Z bezradności chyba, jak i z braku poczucia piękna rodzimej architektury, zrębowe konstrukcje ścian nośnych oblepiono trzciną i ochlapano wapnem. Wprowadzono do wnętrza przypadkowych "kulturomieszków", którzy obrali sobie za cel zniszczenie obiektu w celu przyśpieszenia decyzji Burmistrza o nowych dla nich mieszkaniach. Nieopodal tego domu stoi inny, równie piękny. To "Jutrzenka", która miała więcej szczęścia na przetrwanie. Nieco dalej, przy ulicy Grunwaldzkiej, w pięknym drewnianym domu "Hanka" mieszka zasłużona dla Zakopanego rodzina Jostów. Po przeciwnej stronie drogi, dawny "Dom Partii" otrzymuje świetny regionalny blask, dzięki oryginalnym wykończeniom w drewnie. To jakby druga "willa Pod Jedlami" Witkiewicza. Czy wszyscy decydenci są ślepi na to oryginalne otoczenie, na tę wspaniałą enklawę kultury góralskiej, jaka zachowała się w obrębie Parku Miejskiego?
   Starosta chciałby starą Szkołę Muzyczną rozebrać. Burmistrzowie w tym miejscu widzieliby wielkokubaturowy gmach z wieloma funkcjami a miłośnicy zabytków chcieliby przywrócić mu dawny blask i świetność. Komu przyznać pierwszeństwo w decydowaniu losami zakopiańskich dóbr kultury? Czy wobec tego świeżo powołany Miejski Konserwator Zabytków ma łatwe zadanie? Po czyjej opowie się stronie, czy pójdzie za głosem sumienia, czy też ślepy los głosujących Radnych przesądzi o zakopiańskiej kulturze? O jej utrzymaniu i rozwoju bądź o jej unicestwianiu.


BĘDZIE  SKANSEN  NA  PODHALU?

2010-05-27 

(spotkanie w Gminie Czarny Dunajec)

   W dniu 7 maja 2010 roku  Zarząd Fundacji Skansen wraz z Podhalańskim Oddziałem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami zainaugurowali cykl spotkań z władzami Gminy Czarny Dunajec. Głównym celem prowadzonych rozmów była ochrona zabytków regionu oraz budowa Podhalańskiego Parku Etnograficznego. To historyczny moment dla zachowania i utrzymania resztek niszczonej (w galopującym tempie) kultury materialnej Podhala. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat może dojść do skutecznej i kompleksowej ochrony pamiątek tradycji budowlanych górali podhalańskich poprzez organizację żywego, produkcyjnego skansenu. Rozmowy trwają.

Na zdjęciu od lewej: Elżbieta Laskowska (Członek Zarządu TOnZ), Józef Babicz (Wójt Gminy), Celina Zaniewska (Fundacja Skansen), Marian Matusiak (założyciel TOnZ i Fundacji Skansen), ks. Władysław Kos (były Proboszcz Chochołowa).
Fot. Marek Zaniewski


Uratowane fragmenty "Dworku Prezydenckiego"

2010-05-27 

Doszła do nas kolejna smutna informacja o zburzeniu w Kościelisku cennego śladu historycznej pamięci. "Dworek prezydencki" to ostatnia piękna drewniana willa związana z naszymi Prezydentami. Mieszkali w niej wszyscy Rządcy Rzeczypospolitej od Mościckiego po Wałęsę.
Wraz z przebudową tego góralskiego domu wypruto z niego wszystkie zabytkowe wnętrzności.

A fuj z tą XIX-wieczną brzydotą. To wszystko jakieś takie grube, wąskie i zaokrąglone. A fuj te promieniste drzwi, półokrągłe okna
i mosiężne zamki. A fuj z tą całą góralską tradycją i polską historią! Teraz to się tam będzie paradnie mieszkać!

   Kiedy dowiedzieliśmy się o rujnowaniu kolejnych śladów witkiewiczowskiej góralszczyzny, nasze kroki zostały skierowane w okolice Wojskowego Domu Wypoczynkowego w Kościelisku. Tam, w sąsiedztwie dawnego Sanatorium Dłuskich natknęliśmy się na resztki burzonej budowli. Cały teren nowej inwestycji "po zęby" był zabezpieczony ogrodzeniem a dostępu bronił zatrudniony stróż. Niech pozostanie naszą tajemnicą sposób w jaki udało się odzyskać stary zamek z klamką, której często dotykał Prezydent Mościcki oraz dwuskrzydłowe, piękne drzwi wewnętrzne z tego domu. Zanim otrzymaliśmy wiadomość o rozbiórce wszystkie pozostałe detale rzeźbiarskie zostały poćwiartowane i przeznaczone na opał. W naszym muzeum "Pod Kuźniczym Młotem" uratowane elementy będą przypominały narodową hańbę, jaką okrywa się zabytki kultury polskiej.
Wniosek z tego następujący: podstawą do ratowania pamiątek przeszłości jest skansen na Podhalu. Przed rozbiórką starych obiektów zaglądać do nich powinna specjalna komisja kultury, która będzie decydować o przeznaczeniu detali posiadających wybitne wartości estetyczne.


Trzy Rozbiory Kulturowe Tatr

2010-05-27 

   Z historycznego punktu widzenia zabytków w Tatrach nigdy nie chroniono. Kiedy urządzenia i obiekty przestawały swoim właścicielom przysparzać dochodów, stawały się zbędne. Kolejne pokolenia dzierżawców Tatr likwidowały ślady po swoich poprzednikach. W dziele niszczenia zabytków, dóbr kultury oraz wszelkich górskich pamiątek w ciągu ostatnich 150 lat nastąpiły Trzy Rozbiory Kulturowe Tatr.

   To nieprawda, że nie było dawniej tendencji ochroniarskich i przepisów dla ratowania pamiątek przeszłości. W Kuźnicach istniało w II połowie XIX wieku niewielkie muzeum dóbr kultury związane z Tatrami. W Zakopanem tworzyły się towarzyskie kręgi kulturowe. Matlakowski rozwijał swoje zainteresowania ludoznawcze, podejmując gruntowne badania nad budownictwem ludowym i sztuką na Podhalu. Witkiewicz, oddając należny ukłon sztuce ludowej i chacie góralskiej, rysował na jej chłopskim szkielecie zakopiańskie wille. Maria i Bronisław Dembowscy gorliwie zbierali okazy podhalańskich sprzętów użytku domowego, tworząc podstawy dla powiększenia zbiorów Muzeum Tatrzańskiego, o którego powstanie wnioskowali m.in. etnograf, podróżnik i literat Jan Grzegorzewski oraz warszawski przedsiębiorca Adolf Scholtze.

Historycznych budowli nie udało się jednak w Tatrach uratować. I chociaż miłośnicy zabytków pogodzili się z ich stratą, to wybaczyć nie mogą ówczesnym zarządcom metod ich likwidacji. Po upadku kuźnickiej huty (1875-1881) wielki piec pożerał "stare żelaztwo". Wiele wartościowych elementów dekoracyjnych i użytkowych ginęło bezpowrotnie. Kiedy już nie było co przetapiać na miejscu, bo zabrakło również pieca, metalowe urządzenia kuźnickich zakładów przemysłowych powieziono do hut krakowskich. W efekcie podobnych zabiegów nie mamy dziś ustalonych miejsc lokalizacji pieców do wypalania wapna, tzw. wapienników, stosów drewna na wypał węgla drzewnego - mielerzy, czy tatrzańskich dymarek. Nie znamy wyglądu wielu zaginionych domków górniczych, karczm, tartaków, leśniczówek. Dymarki były to dawne (w Polsce V wiek) piece hutnicze do otrzymywania żelaza z rud przy użyciu węgla drzewnego; uzyskiwano gąbczasty półwyrób, a z niego po przekuciu czyste żelazo. Dymarki stopniowo przekształcały się w wielkie piece.

Gospodarujący w Kuźnicach Homolacsowie stanowili ludność napływową. Rodowody familii hamernickich sięgały Styrii, Karyntii, Węgier, Czech i Moraw. Początkowo (zanim nie ulegli spolszczeniu) mogli oni nie odczuwać rodzimości i pokoleniowej wartości zastanych dóbr, rękodzielnictwa ludowego oraz integracji kultury duchowej i materialnej polskich gór. Nie można jednak tego powiedzieć o założycielach powstałego w 1873 roku Towarzystwa Tatrzańskiego, którzy byli rdzennymi Polakami. Członkowie tej pierwszej na ziemiach polskich organizacji turystycznej z jednej strony stawali się twórcami urządzeń turystycznych, z drugiej zaś "złoczyńcami" nie dbającymi o dziedziczone dobro kulturowe swoich poprzedników. Miało to zapewne związek ze zmieniającą się modą na Tatry, oraz z rozwojem techniki budowlanej i przemysłowej na polskim Podtatrzu. Piętno swoje na ich postępowaniu odcisnęła zapewne niszczycielska przeszłość gospodarcza poprzedników. Rabunkowa gospodarka leśna i pasterska rujnowały przyrodę Tatr. Historyczne obiekty towarzyszące degradacji środowiska, kojarzyły się negatywnie i nie zyskiwały powszechnego uznania jako dobro kultury narodowej. Popadały w ruinę górskie sztolnie srebra, miedzi i rud żelaza. Nie zostały one do końca odkryte, pomierzone i gruntownie przebadane. Nie uratował się nawet ostatni młot kuźnicki, używany jeszcze do 1904 roku przez robotników Władysława Zamoyskiego do tłuczenia żużlu na piasek. Jeszcze za życia Zamoyski prowadził rabunkową gospodarkę w kamieniołomach "Pod Capkami", wywoził za granicę surowiec drzewny i doprowadził do ruiny karczmę na Starych Kościeliskach, którą rozebrano niebawem po jego śmierci. Po Homolacsach i Towarzystwie Tatrzańskim hrabia zapisał się jako trzeci "marnotrawca" przejętych w drodze licytacji wartościowych historycznie budowli tatrzańskich.

To zaskakujące, a co najmniej dziwne, że w okresie wieloletniej niewoli narodu oraz zaborczych zakusów austriackich dygnitarzy, rodzime dobra materialne nie stały się monetą przetargową dla umacniania ducha narodu. Ten ekscentryczny brak umiejętności spoglądania w przyszłość przez ówczesnych zarządców Tatr powtarza się także dzisiaj. Ciężar gatunkowy przypisywanych zniszczeń Homolacsom i Zamoyskiemu ma dziś analogiczną wymowę, jak oskarżanie obsługi parku narodowego o niszczenie tatrzańskich dóbr kultury. Niszczeniem jest nie tylko brak aktywnej ich ochrony, ale też nieposiadanie własnego programu dla przywracania pamięci ginącym zabytkom. Poza tym jak powszechnie wiadomo pracownicy parku narodowego, w ciągu półwiecza swojego panowania skutecznie przeszkadzali w rozwijaniu idei konserwatorskich w Tatrach. Blokowano cenne inicjatywy społeczne zmierzające do ochrony zabytków. Efektem tej szkodliwej społecznie działalności jest to, że dzisiaj pod Tatrami brakuje skansenowego muzeum kultury ludowej Podhala, gdzie pod okiem konserwatorów mogłyby odżywać przeminione czasy. Jeżeli zadaniem epokowych komuchów było rugowanie z życia czysto polskich pierwiastków, jakie siały rdzenne jednostki twórcze, to w dziedzinie likwidacji dóbr kultury cele osiągnięto.

   Moda na tworzenie w regionie Archimedesowych problemów nie minęła. W dziele wyprowadzania z Tatr pamiątek materialnego i duchowego dorobku epoki, poprzednim ekipom złoczyńców dzielnie wtórują dzisiaj ich następcy. Co więc decyduje o bezustannej degradacji wartości kulturowych wytworzonych przez człowieka w Tatrach? Czy tolerancja dla półtorawiecznych przeobrażeń nie gubi ducha narodu?

Czas położyć kres ginącym zabytkom i wreszcie z nadzieją spojrzeć w przyszłość. W ostatnim czasie ochroniarze parku deklarują ratowanie dziedzictwa przyrodniczego, kulturowego i historycznego zgodnie z przyjętą w świecie konwencją zachowania bioróżnorodności środowiska, polegającą na ochronie zintegrowanej. Gdyby te głoszone publicznie deklaracje miały pokrycie w czynach, mogłyby zapewnić odrodzenie i zachowanie unikatowych walorów dziedzictwa kulturowego w Tatrach. Od ćwierćwiecza stoję na straży ochrony zabytków Zakopanego, Podhala i Tatr i nie chcę, aby po latach moją działalność oceniano jak to zawarłem w niniejszym opisie.

Turyści! Obserwujcie poczynania ochroniarzy. Jeżeli zdobędą Wasze zaufanie, pomagajcie im w ratowaniu Tatr. Jeżeli nie - wszelkimi godnymi sposobami protestujcie przed niszczeniem pamiątek narodowych.


Giną kolejne drewniane perełki

2010-05-17 

   Drewniana architektura Polski stanowi wybitny przykład ciesiołki narodowej przeszłych wieków. Ten budowlany przekaz ludowej myśli technicznej minionych pokoleń Polaków jest wielkim dorobkiem naszej kultury. Szkoda, że nie wie o tym słabo wykształcona w kierunku ochrony tych dóbr dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego. Współcześni zarządcy dobrami kultury, znajdującymi się na terenie tego parku, niszczą je bezmyślnie. Scenariusz jest następujący – najpierw dany obiekt historyczny doprowadza się do ruiny, a później dostaje się do ręki chroniący dyrektorów-niszczycieli papier. Ten papier mówi, że wszystko jest zgodne z prawem. Tym sposobem z terenu Tatrzańskiego Parku Narodowego, w ostatnim półwieczu wydalono kilkadziesiąt wartościowych dóbr kultury. To Ministerstwo Środowiska daje władzę takim dyrektorom - Jan był głupi a Jaś jeszcze głupszy. Wnioskujemy o odebranie im doktoratów, bo zrobione były w czasach, kiedy Rektorom dostarczano za te lewe tytuły kaczek i gęsi. A co z Radą Naukową Parku – profesury do kosza?

Niepowtarzalnie piękny budynek na granicy ze Słowacją przewidziany do zburzenia (dlaczego ręka konserwatora nawet go nie tknęła od 15 lat). Kilka lat wcześniej, w sąsiedztwie tego budynku, zburzono karczmę zbudowaną za czasów hrabiego Zamoyskiego. To wszystko dzieje się na Łysej Polanie. Oczy naszego Papieża oglądały te obiekty, tędy spacerował, oddychał tym powietrzem, a dam głowę, że i tutaj sypiał. Jeżeli ten dom zburzycie, dowie się o tym Watykan!

A sio matoły ze stołków – a sio, rzekłby Jerzy Waldorff.
Pamiętaj - hołoto, że rosyjski koncern lotniczy wyposażył nas w jeszcze jednego Tupolewa. Zorganizujemy Wam wycieczkę do któregoś
z rosyjskich skansenów, i tam...
Wybaczcie inni obrażeni, ale moja determinacja sięga Zenitu.


Smoleńsk 2010 - Bóg tak chciał

2010-05-11 

   Na pytanie, gdzie był Bóg w czasie tej tragedii należy powiedzieć prawdę. Był tam, gdzie trzeba było uciąć hardość i zjadliwość politycznych elit. To Pan Bóg wyczyścił zatruty grunt i wskazał dalszą drogę. Gdyby kolejne polskie partie było stać na samodzielne przedwyborcze ukłony też by tam poleciały, odrębnym kursem, nawet na motolotniach. To Pan Bóg dał wskazanie. Nie było potrzeby dublować jednych drugimi a tymi drugimi odwracać uwagę od tych pierwszych.
Każdego szkoda, ale to brak jedności Narodu doprowadził do tragedii. Zmarły histeryk rzucił na kolana cały kraj. Teraz jego Obywatele, wodzeni za nos przez politykierów, mają miękkie serca i szlochają na użytek mediów całego Świata.
Szkoda, że ten Świat, litościwie spoglądający na tragedię, nie wie, że jej przyczyna tkwi w „raku polskiego nasienia”. To „Mały Rycerz w stalowej zbroi’’ stanął do przegranej walki z czasem. Ten wyborczy czas skusił jego posłuszne wojsko do ataku na utrzymanie władzy – ataku nieudanego. Los taki sprawiedliwy… Zawsze proroctwo było moją mocną stroną – głupich ludzi macie, głupszymi się podpieracie. Po trupach do celu, to hasło, którym konkurencji nie pokonacie.


Spłonął zabytkowy spichlerz w Tarnobrzegu

2010-05-11 

Przyczyną było najprawdopodobniej podpalenie. To już kolejny zabytek, który znika w nie do końca jasnych okolicznościach...

DOBRY  PRZYKŁAD

W Toruniu dotychczas rozliczano dotacje roczne. Krótki czas nie pozwalał dobrze wykorzystywać fundusze. Teraz Radni pozwolili dofinansowywać remonty wieloletnie.
W tym roku toruńscy rajcy przeznaczyli na ratowanie zabytków 1,4 mln zł. Dotacje z kasy miasta dostanie 14 projektów.

Generalny konserwator zabytków Tomasz Merta:

W Polsce chronione są bezwzględnie tylko te zabytki, które są w rejestrze zabytków, natomiast nie podlegają ochronie zabytki znajdujące się w tzw. ewidencjach konserwatorskich. I obecna ustawa przewiduje, że te zabytki z ewidencji będą chronione, o ile zostaną zapisane w planach zagospodarowania przestrzennego. Problem polega na tym, że tylko 20 procent obszaru Polski ma takie plany, a to oznacza, że wiele zabytków z owej ewidencji konserwatorskiej jest pozbawionych należnej im ochrony -.Jak podkreślił, w projektowanej nowelizacji znajduje się zapis rozszerzający uprawnienia wojewódzkiego konserwatora zabytków, co pozwoli mu wypowiadać się w sprawie tych zabytków, które są wpisane do ewidencji konserwatorskiej, nawet jeśli nie ma planów zagospodarowania przestrzennego. To jest znacząca różnica, która pozwoli lepiej chronić zasób zabytkowy w Polsce" - dodał Merta.

Niestety Tomasz Merta liczy drzewa w smoleńskim lesie…

WYPRZEDŹMY CZAS - IDŹMY TAKIM TOKIEM ROZUMOWANIA


Gdzie ropieje wrzód - polska rzeczywistość

2010-05-11 

Wojewódzki warmińsko-mazurski konserwator zabytków chce, by spalony budynek w koszarach w Olsztynie został odbudowany. Miasto twierdzi, że to niemożliwe i odwołało się od decyzji konserwatora do ministra kultury, a to otwiera drogę do zburzenia zabytku.

***************

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat do rejestru zabytków wpisano zaledwie dwa radomskie obiekty.

***************

W Białymstoku Do pożaru zabytkowej, opustoszałej kamienicy przy ul. Sienkiewicza 63 doszło 14. lipca tuż przed godz. 15. Ogień, który opanował pierwsze piętro kamienicy, gasiły dwa zastępy strażaków. Ich zdaniem pożar wybuchł na skutek podpalenia. Kamienica przy ulicy Sienkiewicza jest sukcesywnie niszczona. We wtorek paliła się dwukrotnie. Konserwator nie kwapi się jednak, by podjąć działania, które mogłyby ją uratować.


Brzuch Gubałówki dla pojazdów - Zakopane wreszcie bez spalin

2010-05-11 

W dniu 1 kwietnia zapadnie decyzja w Urzędzie Miasta w Zakopanem w sprawie rozwiązania  podziemnego parkingu pod ulicą 3-Maja. Ten pomysł upadł. Nie będzie już zagrożenia nawrotu smogu spalin do kotliny zakopiańskiej. Radni doszli do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest wdrożenie do realizacji gotowego projektu Fundacji Skansen. Projekt ten przewiduje dalsze drążenie wnętrza Gubałówki. Dotychczas pojazdy samochodowe opuszczają Gubałówkę tunelem wyjazdowym od strony wsi Kościelisko w kierunku Dzianisza, co przedstawia poniższe zdjęcie. Do wnętrza Pogórza Gubałowskiego już dzisiaj wjeżdża się od wsi Biały Dunajec. Dawną drogą od Białego Dunajca do Zakopanego jeżdżą tradycyjne niegdyś fasiągi i dorożki. Tym sposobem ocalało kilkadziesiąt zabytkowych domów przy zakopiance.

  

Gotowy jest już drugi tunel, od wsi Nowe Bystre, który doprowadza kierowców do brzucha Gubałówki, na olbrzymi podziemny parking na 1500 pojazdów. Na placach budowy słychać teraz mowę włoską, austriacką i szwajcarską. Przypomina mi się okres realizacji największej budowy lat 70. – Hotelu Kasprowy. Wówczas z ogromnym poświęceniem pracowali na zboczach Gubałówki Jugosłowianie.

Dzięki temu komunikacyjnemu rozwiązaniu zyska ekologia kotliny zakopiańskiej, gdyż gromadzące się spaliny na parkingach we wnętrzu Gubałówki, wyprowadzone są specjalnymi kanałami na wierzchołek tego wzniesienia i dalej przedmuchiwane zostają wiatrami halnymi na północ. To dobry pomysł, kwituje te osiągnięcia mecenas Jurecki z „Tygodnika Podhalańskiego”. Wreszcie nie będziemy musieli płacić góralom za grunty pod parkingi, a i spory o własność prywatną ustaną – dodaje. Tym sposobem ratujemy zakopiankę przed budową autostrady do miasta.
Ekspert d/s. ekologii Fundacji Skansen, dr Marian Matusiak


Kolejka turystyczna w Zakopanem

2010-05-11 

Podczas spotkania w Urzędzie Miasta z okazji obchodów Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków (28.IV.2010), Burmistrz Zakopanego, Janusz Majcher, chyba sobie lekko zdrzemnął i we własnym komentarzu zniekształcił obraz prezentacji pierwszego odcinka Kolejkowej Trasy Turystycznej w Zakopanem. Burmistrz mówił o zakorkowaniu kolejką ulic w Zakopanem, mówił też o przystankach dla kolejki. Z tego wynika, że Pan Burmistrz źle ocenił w całości ideę tej trasy.

W związku z tym jeszcze raz – jak to ma być naprawdę:

1. Kolejka jedzie po wyznaczonej Trasie Turystycznej wśród reprezentatywnych dla regionu zabytków i miejsc historii.

2. Jej trasa wiedzie z Placu Niepodległości pod skocznię Wielka Krokiew i dalej do Jaszczurówki.

3. W Jaszczurówce, w znakomitych warunkach przestrzennych, kolejka ma pierwszy przystanek a turyści zwiedzają witkiewiczowską kaplicę i budynki stylu bawarskiego (w porozumieniu z koncepcją zagospodarowania ich przez TPN).

4. Z Jaszczurówki kolejka zjeżdża na dolne Zakopane ulicami Chałubińskiego, Sienkiewicza, Kościuszki, Chramcówki, do ulicy Nowotarskiej i dalej w kierunku Kościeliska i Chochołowa.

5. Kolejka w Zakopanem jest obecna w godzinach pomiędzy 10-11 oraz 14-15. Pozostały czas kolejka spędza na Podhalu w Kościelisku, Chochołowie i Czarnym Dunajcu.

6. Kolejka nie posiada przystanków na terenie miasta i jest dysponowana dla turystycznych grup zbiorowych lub turystów indywidualnych zabieranych z początkowego punktu (Plac Niepodległości) i końcowego (skansen w Czarnym Dunajcu).

7. Należy więc odwrócić myślenie i zamiast mówić o tarasowaniu kolejką ulic miasta trzeba spojrzeć na zagadnienie inaczej. Bo to transport prywatny korkuje miasto, bez zysków dla jego historii, tradycji i kultury.

To kolejka powinna mieć priorytet i pierwszeństwo przed korkującym miasto ruchem samochodowym (jak tramwaje w miastach).
To kolejka będzie wiozła najważniejszych dla tego miasta gości – bo jego turystów, miłośników Tatr, Zakopanego i zabytków.
To z perspektywy wagonika przekazywana będzie wiedza o naszym regionie będąca jego najlepszą promocją.

Więcej czytaj na www.skansenpodhale.pl w okienku:
KOLEJKĄ  WŚRÓD  ZABYTKÓW  ZAKOPANEGO


Rezolucja w sprawie ratowania Zakopanego

2010-05-11 

        Zakopane ulega postępującej degradacji. Boom inwestycyjny wyniszcza jego zabytkową substancję. W szybkim tempie znika to, co stanowiło o charakterze tego miasta i jego uroku - drewniane chaty i wille. Część z nich jest rozbierana, by przygotować miejsce na bardziej intratne budownictwo: wielko- kubaturowe apartamentowce, duże pensjonaty i hotele. Pozostałe, z braku opieki lub funduszy na remont, same się rozpadają. Wszystko to, co miało wartość kulturowo-historyczną i było integralnie związane z tym regionem, zastępowane jest często budownictwem przypadkowym, niejednokrotnie pozbawionym walorów estetycznych.
Dzieje się to niestety w pełnym majestacie prawa, ponieważ o losie budynków nie wpisanych do rejestru zabytków, na terenie, który nie został jeszcze objęty planem zagospodarowania przestrzennego, może decydować jego właściciel. Plany obszarowe dla Zakopanego są obecnie w przygotowaniu i biegu proceduralnym, ale przyjęcie ich wszystkich zajmie jeszcze przynajmniej rok. W tym okresie, przy obecnym tempie niszczenia, zabytkowa drewniana zabudowa może zniknąć nieomal całkowicie a wraz z nią zniknie tożsamość kulturowa miasta.

DLATEGO POSTULUJEMY:
Wdrożenie dla Zakopanego kompleksowego planu ratunkowego:

1. w trybie natychmiastowym - do momentu wejścia w życie wszystkich planów zagospodarowania przestrzennego:

  • zawieszenie wydawania decyzji o warunkach  zabudowy i zagospodarowania terenu;
  • utworzenie i uchwalenie przez Radę Miasta parków kulturowych na obszarach historycznej zabudowy i zabytkowych zespołów budowlanych;
  • powstrzymanie się od wydawania pozwoleń na rozbiórki obiektów o cechach stylowych i zabytkowych;

2. w trybie pilnym:

  • dokończenie Gminnej Ewidencji Zabytków;
  • opracowanie obowiązkowego Gminnego Programu Opieki nad Zabytkami, który określi instrumenty, umożliwiające stworzenie optymalnych warunków opieki nad zasobem kulturowym miasta;

3. celem naszej dalekosiężnej strategii powinno być:

  • zmodyfikowanie kierunku rozwoju miasta z ośrodka sportowego na kulturalno- rekreacyjny w podstawowych dokumentach planistycznych- Studium Uwarunkowań
    i Kierunków Rozwoju Zakopanego
    oraz Strategii Rozwoju Miasta Zakopane;
  • podjęcie przez władze miasta starań o nadanie historycznej części Zakopanego,
    z jego zabytkowymi zespołami budowlanymi, zaszczytnego i elitarnego tytułu Pomnika Historii. Status ten, poza ochroną, prestiżem i promocją, ma wymierne korzyści- zdecydowanie zwiększa szanse na dotacje ministerialne i unijne.

 

Jesteśmy przekonani, że wdrożenie ww. planu ratunkowego może uchronić historyczne Zakopane i powstrzymać postępującą degradację naszego narodowego dziedzictwa.
Dlatego zwracamy się do Burmistrza i Rady Miasta Zakopane
o podjęcie pilnych działań na rzecz ratowania miasta i jego tradycji budowlanych.

Pozostałych adresatów niniejszej REZOLUCJI prosimy o aktywne poparcie.

Wszystkich uprzejmie prosimy o pisemne ustosunkowanie się do naszej inicjatywy.

 

Podhalański Oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami

 

Otrzymują:

  • Janusz Majcher - Burmistrz Miasta Zakopane, ul. Tadeusza Kościuszki 13, 34-500 Zakopane
  • Wawrzyniec Bystrzycki - Przewodniczący Rady Miasta Zakopane,  ul. Tadeusza Kościuszki 13, 34-500 Zakopane
  • Andrzej Gąsienica-Makowski - Starosta Tatrzański, ul. Chramcówki 15, 34-500 Zakopane
  • Tamara Rzuciło - Miejski Konserwator Zabytków, ul. Tadeusza Kościuszki 13, 34-500 Zakopane

Do wiadomości:

  • Bogdan Zdrojewski - Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, 00-071 Warszawa
  • Piotr Żuchowski - Generalny Konserwator Zabytków, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, 00-071 Warszawa
  • Jan Janczykowski - Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków, ul. Kanonicza 24, 31-002 Kraków
  • Mirosław Holewiński - Kierownik Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Nowym Targu, ul. Jana Kazimierza 22, 34-400 Nowy Targ
  • Walny Zjazd Delegatów Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Warszawie
  • Media lokalne i ogólnopolskie

Zakopane ma wreszcie Miejskiego Konserwatora Zabytków

2010-05-11 
Czy konserwator miejski w Zakopanem ma zabytki ratować czy pomóc Burmistrzowi miasta je niszczyć? To pokażą najbliższe miesiące Tymczasem Pani Tamara przywdziała czarne okulary. Może to kamuflaż a może przez te okulary lepiej widać potrzeby Zakopanego. Ciekawe co szeptał do niej architekt Krzysztof Trebunia Tutka. Może było tak jak wykazuje dotychczasowa praktyka: WAL ZABYTKI WAL a ja tam coś szkaradnego zaprojektuję? Krzysiek, to jednak zbyt porządny chłop i to z bardzo artystycznej, miłującej region rodziny. Jednak mają do niej dostęp inni zakopiańscy kolesie po fachu!

  do góry
Wykonanie Kompleksowa opieka it, projektowanie serwisów www, hosting, domeny, bannery reklamowe, poligrafia Prawa autorskie © 2008-2017 Zakopiańska Fundacja Narodowa SKANSEN